INDEVELOPMENTbeta






Subskrybuj m1chu.eu – another devblog
 
  •  Pawel: Witam Na stronie http://www.rozenek.com/polski, 198 opisalem podobny problem:...
  •  wwww: Geniusze IT w Warszawie http://capital24.tv/film/4c336 f2d7c878/geniusze_it_w_warszaw ie
  •  Kpc21: Na Operze 10.53 działa już w postaci docelowej, bez „-o-”.
  •  m1chu: Prawda, to nie są strony zbyt funkcjonalne. Dlatego większość z nich to portfolia/personalne...
  •  No flash: Prawie wszystkie te strony to odwiedzić raz i już potem na nie nie wracać. Na pewno nie ułatwiają...
  •  m1chu: Faktycznie, lepiej brzmi. Zmieniłem, a komentarz nikogo nie obraża – więc może zostać :]
  •  bigZbig: Artykuł merytorycznie bardzo fajny tylko proszę zmień zdanie “wszelkie metody oraz funkcje...

Ankieta!

  • Jak oceniasz poziom artykułów? (dokładną opinię umieść w komentarzu)

    View Results

    Loading ... Loading ...




Barcamp i Global Gathering – weekendowe emocje gwarantowane


Dzisiaj ciut od serca, w prostej linii – życiowo. Od kilku tygodni wiedziałem, że aktualnie mijający weekend będzie zapowiadał się co najmniej dobrze. Wejście na Global Gathering zabukowałem sobie już dawno, a i kilka dni temu oficjalnie zarejestrowałem się jako uczestnik na dziesiątym – jubileuszowym Barcampie. A co najważniejsze weekend się jeszcze nie skończył…

Barcamp zaskoczył mnie swoją formą. I to pozytywnie. Jak widać Panowie z netguru zabrali sobie do serca wiele z pośród rad uczestników i na dziesiąte spotkanie wprowadzili kilka zmian.

Przede wszystkim jak to na “okrągłe” spotkanie przystało spóźniłem się :D Grubo 40ści minut, co zresztą zaowocowało tym, że musieliśmy wraz z dzi3ciolem dyplomatycznie “walczyć” o piwo (pozdrawiam Adama i Kubę, organizatorów :D). Nie wiem więc dokładnie ile w praktyce było prezentacji, bo widziałem tylko część ostatniej (a może i jedynej). Tym razem nie ten aspekt był jednak najważniejszy.

Startupy… o tak, o nie chodzi. To wokół nich kręcił się cały ostatni Barcamp. Muszę przyznać, że prócz tego, że było ciut ciasno to pomimo banalności pomysłu wykonania wszystko przebiegło w miarę sprawnie i przyjemnie. Plus dla organizatorów.

Z pośród kilkunastu rozwiązań prezentowanych po kolei osobno każdej z kilkuosobowych grup uczestników osobiście do podarowania mojego głosu wybrałem na początku trzy. Trzy które moim subiektywnym zdaniem były na tyle porządnie wykonane aby pretendować do najlepszego startupu. Mianowicie:

  • gromadzący ciekawe materiały filmowe serwis spryciarze.pl,
  • społecznościowy serwis sportowców – s4l.pl,
  • wspominany już podczas relacji z ósmego Barcampu punkter.pl.

Ostatecznie, tak jak spora część osób postawiłem na studentów z Zielonej Góry i ich serwis z materiałami filmowymi. Po prostu mi się podobał i nie będę się okłamywał, że zaważył tu też fakt, iż sam jestem studentem. Choć nadal nie rozumiem pod jakim względem nosi on miano startupu? Tematyka serwisu innowacyjna na pewno nie jest. I nasuwa mi się jeszcze jedno, po raz kolejny zadawane przeze mnie pytanie będące jednym z podstawowych zagadnień tworzenia dynamicznych stron internetowych: po cholerę ludzie piszą strony w XHTML-u (patrz: doctype) skoro i tak wysyłane są one do przeglądarek innych niż IE jako zwykły HTML? Czy to tak trudno wysłać stronę jako application/xhtml+xml? Niektórzy sobie pomyślą, że się czepiam. Ktoś mi kiedyś wytłumaczył jednak, że taki zabieg jest po prostu idiotyzmem i będę się tego trzymał. Dotyczy to wszystkich trzech stron które podałem powyżej.

Reasumując – szaszłyki dobre, piwko zimne, atmosfera miła, choć nie każdy z prelegentów był na tyle przygotowany i miał na tyle dobrze wykonaną prezentację aby ją przedstawiać wśród uczestników. Ogólnie pozytyw dla organizatorów za zmianę specyfiki tego wyjątkowego spotkania. Teraz tylko oczekiwać co zmieni się na kolejnym meetingu, kiedy to pewnie sama filozofia (prezentacje 20 minutowe, itp.) wróci bardziej do poprzedniej normy.

Po godzinie szóstej byłem już zwarty i gotowy do wymarszu na kolejną zabawę. Wraz z Jarem wyruszyliśmy na plenerowy event muzyki klubowej i elektronicznej odbywający się na Torze Poznań – Global Gathering.

Global Gathering

Czym jest ten festiwal? Cytując FTB:

Global Gathering zdobył reputację największego na świecie i najpopularniejszego festiwalu muzyki elektronicznej. Od samego początku bilety na każdą z imprez są w całości wyprzedawane, a organizatorzy Angel Music Group co roku przesuwają coraz dalej granice muzyki i produkcji.

Global Gathering UK rozpoczął swój żywot w lipcu 2001, jako jednodniowa impreza muzyki elektronicznej dla 25,000 osób, na której wystąpiła masa świetnych DJ-ów. Od tamtej pory impreza ta stała się dwudniowym wypadem weekendowym dla ponad 55.000 osób dziennie, z listą wykonawców, którzy są chlubą każdego znaczącego wydarzenia muzyki elektronicznej i odtwarzanej na żywo na planecie. [...]

Nikt lubujący się w tego typu muzyce nie zaprzeczy, że zapowiadało się to bardzo dobrze. I tak właśnie było. Kilka w miarę miarodajnie rozmieszczonych scen w rozłożonych namiotach z różnymi stylami muzyki: trance, electro-house, techno, hardstyle, baseline i scena główna. Masa pięknych kobiet, w tym kuszące non-stop tancerki. Świetnie nastawieni imprezowicze. Strefa XBOX z możliwością zagrania w Halo 3, czy Dead of Alive. Taka oto była moja pierwsza reakcja. I wszystko byłoby perfekcyjnie, gdyby nie…

  • idiotycznie rozplanowany i mały ogródek piwny oraz mało dystrybutorów piwa, które w przypadku nastu tysięcy uczestników powodowały, że zakup piwa (które z tego co wiem i tak było w większości… wodą) graniczył z cudem. Jaki był tego wynik? Jestem z siebie dumny… nie wypiłem ani kropli napojów alkoholowych :D,
  • Lech “Free” w namiotach? Bez żartów proszę,
  • problemy z nagłośnieniem, szczególnie w Trance Arena,
  • rozplanowanie gastronomii. Z tego co dobrze widziałem tylko jedne stanowisko (pomimo, że miejsca wolnego było dużo więcej) i ceny nieporównywalne do jakości usług,
  • nieaktualny timetable. Niestety informatory które rozdawano na wejściu ni jak pokrywały się z tym jak grali artyści. Trochę to… amatorskie,
  • dojazd autobusowy – niestety organizatorzy się chyba przeliczyli i pomimo, że autobus jeździł co piętnaście minut to trudno było w nim ruszyć chociażby nogą.

Mapka terenu

(mapka terenu Global Gathering pochodzi z serwisu ftb.pl)

Wszystkie te mniejsze, czy większe niedogodności są do wybaczenia. Każdemu przecież się może zdarzyć, a nie jest to coś czego nie da się przeżyć. Jest jednak jeszcze jeden aspekt, przez który najchętniej i ja, i pewnie tysiące innych klubowiczów najchętniej odważyłoby się kopnąć organizatorów w cztery litery. Kurz! Masa kurzu i pyłu. Jak jeszcze mogę zrozumieć go w plenerze na głównej scenie, tak brak jakichkolwiek desek, czy sztucznej nawierzchni pod namiotami jest dla mnie szczytem braku inteligencji. Ludzie, w tym jako po dwudziestu, czy trzydziestu minutach dławili się kaszlem i po prostu wychodzili. Pewnie dlatego trudno było spotkać całkowicie pełną “arenę”.

Scena główna

Przejdźmy jednak do głównych pozytywów, które pomimo wszelkich niedogodności powodowały, że imprezę zaliczam do udanych:

  • może wyda się to głupie, ale… rozmieszczenie Toi Toi zasługuję na pochwałę z racji braku kolejek,
  • różnorodność muzyki, to chyba podstawa tej serii imprez. I główny argument za tym, aby się na nią wybrać. Style są na tyle zróżnicowane, że zamiast siedzieć na preferowanym przeze mnie trance-ie, dłużej byłem na scenie techno i electro-house,
  • mała ilość osób w wieku… dziecięcym? No i zarazem względny spokój. Osobiście nie widziałem, ani żadnych bójek, ani żadnych innych stricte negatywnych obrazów co może świadczyć i o niezłej kulturze uczestników, a także o dobrze wykonanej robocie przez ochronę,
  • fakt, że tylko raz ktoś podbił do mnie z pytaniem czy mam jakieś wspomagacze,
  • za dodatkowe atrakcje w stylu: wesołe miasteczko, bungee, sale telewizyjną, czy boxy z różnorodnymi dodatkami,
  • fajerwerki godzinę przed północą na wejście Erica Prydza,
  • no i ostatecznie to o czym większość osób zapomina – zapierający dech w piersi pokaz grupy Żelazny.

Grupa Żelazny - Global Gathering Grupa Żelazny - Global Gathering

Przechodząc do sedna całej relacji. Prócz Deadmau5-a, który stworzył świetne show nie jestem w stanie jednoznacznie ocenić innych artystów. Osobiście zawiódł mnie trochę Sander Van Doorn. Na tyle, że po ponad dwudziestu minutach ulotniłem się z mojego jedynego dłuższego pobytu na Godskitchen Arena na Sebastiana Legera. Co mnie osobiście bardzo zdziwiło to świetny, twardy klimat DJ MAG Techno Arena. Jacek Sienkiewicz, Brian Sanhaji, Monika Kruse dali moim zdaniem pokaz całkiem przyzwoitej dawki cięższej muzyki. Na tyle dobrej, że jak już wspomniałem spędziłem tam więcej czasu niż na trance-ie. Hardstyle niszczył na tyle, że odważyłem się tam pojawić tylko raz i to na krótko. Może też dlatego, że nie chciałem zmienić od razu kolorystyki mojego ubioru z białej na czarną. No i na koniec LECH GLOBAL MAIN STAGE reprezentowane przez takich artystów jak ATB, David Guetta czy Ferry Corsten (którego nie wiem jakim sposobem przegapiłem :(). Dla mnie głównie scena przeznaczona do “rekreacyjnego poskakania” w przerwie od bardziej specyficznych brzmień. Fajna, choć nie fenomenalna gra laserów i scena, mniej odczuwalny kurz z racji otwartości przestrzeni no i najwięcej osób – z tegoż samego powodu. To chyba główne aspekty ją charakteryzujące.

Scena główna

Tak oto lądując w domu o siódmej nad ranem musiałem spędzić jeszcze godzinę na płukanie ciuchów (a co mi tam wtedy godzina w tą czy w tamtą nie robiła już różnicy ;]), czyszczenie butów i “podwójny” prysznic. To właśnie urok zabawy na piachu (fanfary po raz n-ty dla organizatorów!). Czy się jednak opłacało? Tak! Jasne, techniczne wykonanie mogło być bardziej dokładne, ale w gruncie rzeczy nie ma co narzekać. Niedogodności były rekompensowane przez świetną i różnorodną muzykę, dobry klimat i nieprzeciętne kobiety. Myślę, że za rok MSM EVENTS wyciągnie z tego jakieś wnioski i spokojnie będę mógł event polecić każdej osobie lubiącej tego typu klimaty.

Test... Seat'a ;]

Nie mniej jednak okres wolnego się jeszcze nie skończył i tak oto właśnie popijając zimnego Carlsberg-a przygotowuję się do jego uwieńczenia czekając na pierwszą potyczkę naszej reprezentacji na Mistrzostwach Europy 2008…


2 komentarzy

  • gravatar
    1. dzi3ciol ()

    Ostatnia fotka niszczy;]
    Będę pisał tylko o Barcampie, bo niestety GG przeleciało mi koło nosa ;(
    Jak ostatnio, bardzo miło, podobała mi się forma, sam oceniałem i mój głos, był brany pod uwagę, fajna sprawa. Sam oddałem swój żeton na wygranych, same ich liczby na starcie miażdżyły, po za tym jedna z lepszych prezentacji:)
    Za trzy miesiące M1chu?…

    No a co do imprezy, wiesz stary jak Ci zazdroszczę…wiem ze napiszesz, że mogłem iść, ale też wiesz jaka jest sytuacja..:]

    Tymczasem będzie Stadium of Sound… a może Creamfields po drodze? ;)

    Pozdrawiam :]

  • gravatar
    2. m1chu ()

    Pytanie brzmi, czy będę mógł? Bo to jest w trakcie wakacji, a wiesz jak moje plany wyglądają (chociaż na O’Callaghana i Schulza bym wyruszył) ;]

    Taki sam dylemat mam z Beach Party Gdynia 2008 (Above & Beyond, Giuseppe Ottaviani, Benassi Bros, Super8 & Tab, itp.).

    Nie wiem, nie zastanawiałem się jeszcze nad tym. Jedyne co jest pewne to SoS.

    Btw. nie mów, że wiem jaka jest sytuacja. Powiedz mi kiedy w tym roku taka nie była? Na tej pierdzielonej uczelni to jest nieskończona pętla. W kółko zawalą Ci czas jakimś bezużytecznym czymś, bylebyś nie mógł go poświęcić dla siebie albo chociaż dla swojego własnego rozwoju. Ech… filozof ze mnie ;]

Dodaj własny komentarz

Możesz użyć następujących tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>