Polska to kraj niesamowitych przeciwieństw. Jednego dnia mówi się o wolności, dążeniu do prawdy, lepszego jutra – a następnego ginie ktoś kto mówił za dużo lub zamyka się kogoś kto robił coś z własnej woli dla społeczeństwa. Każdego kolejnego dnia dochodzę do coraz to bardziej skrupulatnego wniosku, że moja durna (bo nie potrafiąca znaleźć żadnego innego prócz materialistycznego sensu) percepcja nigdy nie zrozumie o co w tym bałaganie dokładnie chodzi. Nie wiem czy osoby sprawujące władzę w tym kraju biorą nas – społeczeństwo za idiotów, czy sami są na tyle mało inteligentni, że nie rozumieją iż ciągłe negowanie wszelkich oskarżeń stawia ich tylko w złym świetle, wręcz ośmiesza. Wiemy, że bierzecie po 10, 20, czy 50 tysięcy złotych za to, że na 90% obrad nie ma was nawet na kuluarach sejmu, a później jeszcze prosto w oczy narodowi mówicie, że nie ma z czego załatać dziury. To jest tak chore, że od pewnego czasu się z tego śmieję, zamiast płakać.
Nie mniej jednak była w tym kraju grupa osób w którą pokładałem nadzieję. Mam na myśli na przykład skład Sądu Najwyższego, który jak żaden inny powinien być niezawisły ponad miarę. Nie bez kozery zaznaczyłem słowo „była”.
Sprawa dotycząca uznania między innymi wszelkiej maści blogów publikowanych przez Polskich obywateli była rozpatrywana miesiąc temu. Osobiście dowiedziałem się o niej kilka dni temu i z tego co wiem była już wtedy dostępna sygnatura orzeczenia (sygn. akt IV KK 174/07). Samo postanowienie tegoż sądu jest bardzo kontrowersyjne. Dlaczego? Stwierdził on, że każda witryna na której informacje są aktualizowane częściej niż raz na tydzień jest dziennikiem (sic!), a wszelkie inne aktualizowane co najmniej raz na rok są czasopismem (sic!) i powinny być zarejestrowane w sądzie. Nie będę się tu nawet spierał o to, dlaczego w naszej zacnej IV RP coś „wydawane” raz na tydzień lub jeśli czepiać się słówek dwa razy zwane jest dziennikiem, ale kilka słów między innymi za sprawą poruszenia na kanałach IRC chciałbym na ten temat napisać.
Po pierwsze – nie jestem prawnikiem i pewnie nigdy nie będę. Co nie co z tego lub innego powodu kiedyś przeczytałem, mogę się pomylić – mam jednak wykreowane zdanie, które konstytucyjnie mam prawo wyrazić (jeszcze!). Po drugie – decyzja SN dotyczy wszelkiej maści serwisów. Nie ma znaczenia, czy są one profesjonalne, czy amatorskie. Nie ma więc znaczenia, czy ktoś robi profesjonalny serwis o webdesignie, czy po prostu jest to blog 13sto latka o jego szkolnych przeżyciach. Sędzia interpretując zdaję się zbyt szeroko definicję gazety, a także z tego co wyczytałem art. 7 prawa prasowego mógł dojść do wniosku opisanego przeze mnie powyżej.
Tak więc, czy mamy się bać? Czy wysyłając więcej niż jeden sms tygodniowo z informacją też jesteśmy prasą? Czy kelnerka rozdająca menu też podpina je pod czasopisma? Czy wręcz prowadzeniem forum to dystrybucja wiadomości? Czy może po prostu ten wynik rozprawy to po prostu przejaw zwykłej kazuistyki? Wydaje mi się, że nie przekonamy się dopóki ktoś nie wniesie pierwszej sprawy z tegoż powodu (za rozpowszechnianie informacji na stronie zakwalifikowanych jako prasa ówcześnie niezarejestrowanej grozi grzywna lub ograniczenie wolności). Nie mniej jednak wydaję mi się, że nasza elita rządząca, w szczególności prokuratorzy nie popadli jeszcze w aż taką paranoję. Tym bardziej, że wyrok SN nie obliguje ich do niczego, choć daję im możliwość oparcia się na nim. Tym bardziej, że prawo prasowe jest jeszcze synonimem poprzedniej epoki i pomimo elementów pozwalających na odniesienie się do nowoczesnych technologii jest często krytykowana za swój brak aktualności, szczególnie w świecie internetu.
I co doczytałem na końcu, ciut smuci fakt, że sędzią orzekającym był profesor z mojego rodzimego miasta…
Zapraszam do zapoznania się także z powiązanymi artykułami:
Wpis ten został opublikowany dnia:
czwartek, 30 Sierpień 2007 o godzinie 12:17
w działach Życie.
Możesz śledzić rozwój tematu, w tym odpowiedzi dla tego artykułu poprzez kanał informacyjny RSS 2.0.
Możesz także zostawić swój komentarz lub trackbackować ze swojej własnej strony.
O lol to Ty napisales :>:>:>
Powstaje państwo policyjne …
A gdy jeszcze okaże się faktem wprowadzenie stanu wyjątkowego będzie pięknie :) Mówi się że jaki naród taki rząd, więc czemu do cholery na ulicy nie spotyka się takich podludzi jak są w sejmie ? Zgadzam się z Tobą m1chu, nie wiadomo o co im wszystkim tak naprawdę chodzi i oni pewnie też nie mają żadnego celu który chcą osiągnąć a jedynie puszczają te populistyczne gadki od których głowa boli…. Pozdro ;)
nie od dzisiaj, ani nie od wczoraj….
Widzę, że nawet kolejne zbieranie podpisów się zaczęło (dzięki za informację dla CMP).
http://www.rejestracjinie.pl/
Pewnie to i tak nic nie da, ale co tam – grunt, że jest inicjatywa.
I tak Sołtys, ja to pisałem ;]